27 październik 2017

Jak firmy manipulują maturzystami

 

 

Firmy uciekaja się do wielu różnych sposobów manipulacji w celu pozyskania jak największej ilości kursantów. Poniżej przedstawiam kilka z nich:

1. Bezpodstawne kreowanie się na lidera rynku. Jeszcze niedawno na tak małym rynku jak krakowski parę firm oznajmiało na swoich stronach, że sa tego rynku liderami. Oraz że ich kursy to najczęściej wybierane kursy w Krakowie / Małopolsce. Tymczasem większość firm nie udostępnia publicznie danych dotyczących swojej liczby kursantów. Sądzę, że jest to bardzo nieczyste działanie marketingowe.

2. Nieuczciwa promocja własnej kadry nauczycielskiej.

a) Firmy często reklamują swoje kursy jako prowadzone przez egzaminatorów, doktorów etc., podczas gdy w rzeczywistości tylko niewielki procent kadry ma wysokie kwalifikacje a nierzadko sylwetki nauczycieli w ogóle nie są prezentowane na stronie.

b) Za jedną z najbardziej obłudnych prób manipulacji uważam wmawianie maturzystom nieprawdy w celu wypromowania własnego biznesu. Argumentacja wygląda w ten sposób: najwyżej wykwalifikowani nauczyciele (wieloletni nauczyciele bardzo dobrych liceuów, egzminatorzy maturalni) są tak naprawdę słabymi nauczycielami na kursach maturalnych. Bo egzaminatorzy wcale lepiej nie znają wymagań maturalnych a nauczyciele dobrych liceów są przemęczeni i nie mają siły ani cierpliwości. Kto jest więc idealnym nauczycielem na kursach maturalnych? Doktoranci (!). Nie wierzę, aby jakikowliek uczciwy nauczyciel mógł wypowiadać takie dyrdymały z czystym sumieniem.

Rzeczą dość oczywistą jest to, że dobry nauczyciel zazwyczaj jest drogi. Tak działa wolny rynek, który na dłuższą metę weryfikuje ich kompetencje i je wycenia. Dlaczego więc firmy próbują w powyższy sposób oszukać klientów? Zazwyczaj źródło tego fałszowania rzeczywistości leży już w samym modelu biznesowym. Jeśli firma tworzy jedynie małe grupy, siłą rzeczy osiągany przychód nie pozwala dobrze opłacać nauczycieli, chyba, że cena za kurs byłaby bardzo wysoka (a przez to mało konkurencyjna). Szukają więc sposobów na to, jak wypromować swoje kursy pomimo tego, że zatrudniają tańszych nauczycieli. A jak wiadomo, jednym z najtańszych jest niezamożny doktorant publicznej uczelni, który będzie skłonny pracować za bardzo niską stawkę.

Jako współwłasciciel firmy ztrudniającej bardzo dobrych nauczycieli za dobre stawki nie mam nic przeciwko promowaniu mniej wykwalifikowanych nauczycieli. Jak sądzę nierzadko zdarzyć się może, że mniej wykwalifikowany nauczyciel jest w praktyce bardzo dobrym dydaktykiem. Jednak pisanie dość oczywistej dla każdego dobrego nauczyciela nieprawdy w celu przysporzenia sobie korzyści finansowych uważam za nieuczciwe.

3. Produkcja pozytywnych opinii. Wiele firm produkuje rzekome 'opinie kursantów' na potrzeby marketingowe. Dość łatwo odróżnić taką opinię od autentycznej opinii zadowolonego kursanta. Z naszego wieloletniego doświadczenia wynika, że kursanci są zazwyczaj dość oporni w wystawianiu gdziekowliek pozytywnych komentarzy, nawet gdy dany kurs wybitnie im odpowiada. Na szczęście rozwój internetu pozwala na coraz łatwiejszą weryfikację osoby wystawiającej opinie - jeśli to ktoś w wieku /maturalnym', opinia prawdopodobnie jest prawdziwa.

 

Przeczytaj również:

Na co zwracać uwagę?

Statystyki zdawalności